
Świetnie zapowiadający się klimat: tajemniczy szpital na odludziu, zagadkowe zgony, wybitny doktor ratujący pacjentów, detektyw mierzący się z problemami zdrowotnymi i nudą. Niestety nie czuć tego klimatu zamknięcia i zagrożenia, bohaterowie są nijacy, a całości daleko do wiktoriańskich pierwowzorów, do których mam wrażenie, że książka aspiruje. Szkoda, bo zapowiadało się świetnie, nie jest to zła książka, ale po prostu przeciętna.
Świetny pomysł na akcję rozgrywająca się w trakcie kolejnej epoki lodowcowej, ale za to totalnie niewykorzystany. Pogoda nie gra tu kluczowej roli i jakoś nie sprawia większych trudności bohaterom, bo po za kilkoma warstwami ubrań i jazdy autami z wiecznie włączonymi silnikami, nie jest jakoś mega problematyczna.
“Act of Oblivion” by Robert Harris delves into the intriguing world of historical narratives and events revolving around the theme of the relentless pursuit of death and the ever-present fear of its lurking presence. However, for readers expecting an emotional rollercoaster filled with fear and trepidation at every turn of the page, this book may leave them wanting more. One cannot deny the meticulous research and attention to historical detail that Harris brings to the table. The book portrays the past, painting a vivid tapestry of the time and events that unfolded. Readers are transported to a bygone era, and the narrative is infused with the richness of historical accuracy. However, where “Act of Oblivion” falls short is in its emotional depth. The fear of death, which should have been palpable and omnipresent, seems to linger in the background rather than taking center stage. Harris prioritizes historical accuracy over emotional engagement, leaving readers craving a stronger connection to the characters' emotional struggles and the omnipresent fear of death.
Książka na pewno dobra dla autorki, jako pewnego rodzaju pamiętnik, czy forma wyżalenia się. Gorzej niestety dla czytelnika, trochę za długi wstęp, za dużo anegdon i całość zamknięta w mało przyjemnej formie. Nawet tytuł mam wrażenie, że odnosi się do podejścia autorki do pisania tej ksiażki, kilka razy sobie odpuściła wyjaśnienia, czy analizę grafiki, którą załączyła, tylko po to, by znowu poświęcić czas swojemu życiu i zmianom ścieżki kariery.
Oczywiście nie da się tego nie docenić, że 30-kilku letnia kobieta, żona i matka zdecydowała sie na tak radykalną zmianę i namawia do tego równiez innych, którym w życiu brakuje szczęścia. Pokazuje - ja mogłam, więc wy też możecie.
To co sprawdziło się na lądzie w przypadku poprzednich książek autora, jakoś nie do końca mi pasowało na morzu. Mam też wrażenie, że autor trochę za bardzo przeskakuje między wydarzeniami, pomijając takie zwyczajne życie piratów, gdy nic się nie dzieje. Szkoda, bo autor ma świetny styl pisania luźnych lekko prześmiewczych fantasy, ale tu nie wyszło i nawet trudno mi powiedzieć, co konkretnie było tu problemem.
Message and ideas on how to change your own life are perfect. The biggest issue with this book is that it's fake. The author made up the story about the monk and even screwed up the title, as it should be instead: The millionaire who sold his Ferrari and became a monk.
It would be much easier to read if the author went with just a simple set of conversations between friends without using a fake plot, which brings no value to book.
When a book told you that your subconscious mind could cure cancer, it cannot be good, and it's full of such ‘great ideas'. Just think about being healthy or wealthy and you will be, simple as that. Skip the negative thoughts, focus on positive ones and you will be blessed with prosperity for your entire life.
Seria zdecydowanie leci w dół, Smolarz był nieudaną książką, ale tu jest jeszcze gorzej. Sam Brudny też jakby mniej Brudny. Pomysł na akcję był, ale totalnie niewykorzystany, w sumie temat mumifikacji zwłok niby istnieje w książce, a jakby go nie było.